Kiedy opłaca się zlecić katalog produktowy zamiast robić go samemu

Krótko
Przy kilku ofertach robota własnoręczna ma sens. Sprawdzamy, w którym momencie czas własny zaczyna kosztować więcej niż zlecenie na zewnątrz.
Przy pięciu, dziesięciu ofertach pisanie opisów samodzielnie ma pełny sens — znasz produkt lepiej niż ktokolwiek z zewnątrz, a czas poświęcony na naukę i tak by się przydał. Pytanie, kiedy ten rachunek się odwraca, pojawia się zwykle przy pierwszej większej dostawie.
Policz swój czas, nie tylko cenę zlecenia
Napisanie jednego porządnego opisu (research faktów, struktura, redakcja) zajmuje realnie 20–40 minut, jeśli robi się to solidnie, nie przez kopiowanie fragmentów od dostawcy. Przy 200 produktach to 70–130 godzin pracy — czyli półtora do trzech tygodni pełnego etatu wyłącznie na opisy, zanim produkt trafi na sprzedaż.
Koszt alternatywny rośnie szybciej niż się wydaje
Czas spędzony na pisaniu opisów to czas niespędzony na kontakcie z dostawcami, obsłudze zamówień czy szukaniu nowego asortymentu. Przy małej skali różnica jest niezauważalna. Przy skali, w której katalog rośnie o kilkadziesiąt produktów miesięcznie, ten czas zaczyna realnie ograniczać, ile jeszcze zdążysz sprzedać.
Sygnał, że warto zlecić
- Katalog rośnie szybciej niż nadążasz go opisywać.
- Opisy piszesz „na szybko”, kopiując fragmenty od dostawcy.
- Zwroty i pytania przedsprzedażowe wynikają z niejasnych opisów, nie z wady towaru.
Sygnał, że jeszcze nie warto
Jeśli katalog rośnie wolno, a Ty i tak spędzasz czas nad każdym nowym produktem osobiście (np. testujesz go przed wystawieniem), samodzielne pisanie opisu przy okazji tego researchu jest tańsze niż przekazywanie komuś danych, które i tak trzeba najpierw zebrać.